Moje dlaczego

Moje dlaczego tu i dlaczego teraz Witajcie !Krzysztof Leszczyński

Opowiem Wam krótką historię o chłopcu biegającym na bosaka szukającego szczęścia w kałużach wiosennego deszczu . Było to wczesną wiosną , był piękny słoneczny dzień . W tym czasie była nas czwórka nie wiem ile każde z nas miało lat , ale byliśmy bardzo mali . Wcześniej rankiem padał wiosenny deszcz zrobiły się kałuże no i jak to maluch zachciało nam się mierzyć kałuży . Zdjęliśmy buty i wchodziliśmy w każdą napotkaną kałużę jaka to była pyszna zabawa . Zauważyła to nasza mama , gdy chciała nas wygonić z kałuży my zaczęliśmy uciekać by nie dostać po tyłku . Mama chciała nas złapać lecz my zaczęliśmy uciekać mieliśmy w tedy dobre chody , bo nie mogła nas dogonić . Biegała tak za nami z jednej kałuży do drugiej . Po jakimś czasie gdy była już zmęczona była tak zdenerwowana że zaczęła płakać . Ja jak zwykle najmłodszy biegłem ostatni zauważyłem że mama płacze usłyszałem wtedy . – Krzysiu choć ty mnie nie uciekaj . Zrobiło mi się jej tak żal , że dałem się złapać . Dostałem w tedy parę klapsy po tyłku mama już nie płakała . Jaki ja byłem w tedy szczęśliwy dostałem po tyłku a to sprawiło mi taką radość . Jeszcze dziś gdy to sobie przypominam na mojej twarzy pojawia się uśmiech a od tego czasu minęło już tyle lat . Może jeszcze jedno mama czasami jeździła rowerem do sklepu . My czekaliśmy z niecierpliwością na nią aż przyjedzie . Często wybiegaliśmy na drogę i patrzyliśmy czy czasami już nie jedzie . Może tym razem coś nam przywiezie cukierki jakiś lizak może baton . Gdy coś przywiozła jaka to była radość dostaliśmy po lizaku i byliśmy szczęśliwi . Ta historia o chłopcu biegającym na bosaka po letnich kałużach wcale się nie kończy . Mijały lata szkoła , praca , pierwsza miłość czasy były różne raz lepiej raz gorzej . Poznałem osobę którą pokochałem i założyłem rodzinę urodziły się dzieci cztery córki i syn . I tu rozpoczyna się następna historia wspomnę tu o moim synu Tobiaszu jaki ja byłem szczęśliwy gdy urodził się upragniony syn pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj . Mijały dni Tobiasz szybko rósł lecz po jakimś czasie miał w tedy około czterech miesięcy z Tobiaszem coś zaczęło się dziać jakieś dziwne triki , drgawki pierwsza diagnoza padaczka , podejrzenie jaskry wrodzonej . W tedy rozpoczęła się nasza walka o życie naszego dziecka szpitale , diagnozy , leczenie Tobiasz się nie poddawał lecz choroba była coraz silniejsza . Z tamtego czasu pamiętam szczególnie jeden dzień . Pewnego razu Tobiasz był już tak słaby aż wylądował w szpitalu na oddziale intensywnej terapii ciężko było mu samodzielnie oddychać. Podłączono go do respiratora to były chyba dla nas najtrudniejsze chwile…..Pewnego dnia gdy byliśmy z żoną u niego nie wiedziałem co robić byłem taki bezradny te wszystkie rurki podłączone do niego to wszystko wyglądało ……… po jakimś czasie żona wyszła zaczerpnąć świeżego powietrza ja zostałem patrzyłem na Tobiasza wziąłem go za rękę i zacząłem do niego mówić . Trochę byłem zły na niego bo tak leżał bez ruchu jakby się poddał . Spał ale wiedziałem że mnie słyszy zacząłem z nim rozmawiać czułem jak ściska moją dłoń – Tobiasz wstawaj wiem że masz dość siły by to pokonać rusz się i idziemy do domu ……. rozmawialiśmy dość długo. Tobiasz spał , ale wiedziałem że mnie słyszy obiecaliśmy sobie wtedy jedno. Że jeszcze razem zagramy w piłkę i będziemy walczyć dopóki starczy nam sił i tak łatwo się nie poddamy. Po jakimś czasie stan Tobiasza zaczął się poprawiać można było odłączyć respirator był dość silny by móc oddychać samodzielnie. Z czasem wrócił do domu lecz to nie było koniec naszej walki Tobiasz walczył z chorobą jeszcze przez siedem lat a ja razem z nim . Tobiasz dnia 06.04.2017 roku przegrał walkę z chorobą i odszedł lecz przez te siedem lat dał nam tyle szczęścia i miłości pamiętam wszystkie chwile spędzone razem z nim często razem rozmawialiśmy przyszedł taki czas gdy oboje wiedzieliśmy że czasu było coraz mniej i co dalej po prostu koniec ……. Nie to nie może tak się skończyć przez to co przeszliśmy tak po prostu koniec zastanawiałem się co możemy zrobić by to wszystko miało jakiś sens i tu narodził się pomysł , gdy rozmawiałem o tym z Tobiaszem na jego twarzy pojawiał się uśmiech wiedziałem że to jest to . I tak powstał projekt i zarazem obietnica lecz dziś jeszcze nie zdradzę Wam szczegółów wspomnę tylko że już za chwilę ten właśnie projekt włączę w życie zdradzę wam tylko jego nazwę ,, Fundacja im. Tobiasza Leszczyńskiego Iskra Życia ” Jak sami widzicie dwie różne historie a jednak coś je łączy nadzieja , miłość , koniec i początek czegoś nowego . Przez te wszystkie lata szukałem rozwiązania by osiągnąć swój cel , marzenia , by dotrzymać obietnicy , by zrealizować swoje projekty . Dziś powiem Wam jedno znalazłem rozwiązanie które pomoże mi w realizacji moich marzeń . Dołączyłem do pewnego projektu , który jest naprawdę rewelacyjny dzięki niemu mogę realizować moje cele . Poznałem wspaniałych ludzi którzy dzielą się fachową wiedzą i zaangażowaniem właśnie do tego projektu biorę udział w wyzwaniu które da mi nieograniczone możliwości w budowaniu i realizacji moich marzeń . I tu zakończę moją historię dziękuję Ci że wytrwałeś do końca jeżeli masz jeszcze chwilę to zadam Ci pytanie . Czy nie zechciał/a byś mi pomóc w realizacji tego właśnie projektu byśmy oboje mogli spełnić marzenia . Dołączając do projektu nic nie tracisz możesz jedynie zyskać i przy tym zbudować coś naprawdę pięknego dziś razem możemy rozpocząć nowy etap w naszym życiu . Jeżeli chcesz dołączyć do mego zespołu wypełnij krótki formularz kontaktowy skontaktuje się z Tobą i wszystko Ci wyjaśnię . Spełniajmy marzenia . https://forms.gle/pGos5wYj3C9hWEaV7